Okładka Monastyru

Doskonała gra fabularna wydawnictwa Portal. Pomimo, że mechanika ciągle nie jest dla mnie jasna, gra jak dotąd była bardzo interesująca. Rozegraliśmy dotychczas “Ostatnią Wspólną Jesień” oraz “Dar Drugiej Siostry” oraz "Wbrew regułom wojny".

1.  Dzienniki z gry

1.1  Zapiski MG "Ostatniej wspólnej jesieni"

Autor: Kretus

Wieczór był chłodny. To widoczny znak, iż nadchodziła zima. Wprawdzie w Kathardzie nie można było oczekiwać śnieżnych zasp i zamarzniętego morza, ale pogoda szybko się psuła. Porywiste wichry, poranne przymrozki – to wszystko wpędzało nieszczęśliwego Pascala w przygnębienie. Zamierzał opuścić Azuron najszybciej jak tylko będzie to możliwe. Niestety, niezrozumiałe, dla Pascala, racje wciąż zatrzymywały tu jego mentora – a za jakiś tydzień żegluga na południe będzie już niemożliwa.

Pascal nie wspominał mile ostatniego tygodnia. Porwania, strzelaniny, a nawet udział w niewielkiej potyczce – to nie było życie godne przyszłego matematyka. W dodatku wie, jakienie rozumiał, dlaczegoo tubylcy zabijają się między sobą – jakby nie wystarczał im jeden wróg – cesastwo Kordu. Jego starsi towarzysze zdawali się jednak świetnie bawić zaistniałą sytuacją. Alejandro di Verucci – cynazyjski dyplomata zesłany na tą odległą placówkę czuł się świetnie w pajęczynie intryg. Kapitan Slavo Gaurowić, którego tylko Jedyny (albo raczej Kusiciel) wie, jakie powody przywiodły tak daleko na północ, służył im swoim zbrojnym ramieniem. Pascal domyślał się, czego poszukiwał Agaryjczyk, ale swe domysły zachował w tajemnicy. Towarzyszył im jeszcze tajemniczy Ragadańczyk, który zdawał się toczyć tu jakąś prywatną wojnę – na szczęście zdawał się uznawać Kompaniję za swoich sojuszników. Do tego jeszcze należy wspomnieć o szalonym gubernatorze, tajemniczej śmierci jego córki, inkwizycji, potężnym magu, wojnie domowej oraz matrańskich szpiegach. Zaiste, w Kathardzie nie sposób było się nudzić.

Nad wykutym w skale miastem powoli zapadał zmrok. Towarzystwo właśnie wracało do swojej gospody. Pascal skorzystał z okazji i zrobił niewielkie zakupy na ulicznym bazarze. Stracił trochę czasu, targując się z ciemnoskórym handlarzem. Przyspieszył kroku chcąc, dogonić przyjaciół. Ci szybkim krokiem zmierzali do karczmy, rozmawiając o czymś przyciszonymi głosami. Pascal był nieledwie kilkanaście kroków od nich, gdy kątem oka spostrzegł jakiś ruch. Odskoczył do tyłu, unikając staranowania przez wypchnięty z uliczki wóz. Za furgonem, z zaułka wypadło trzech uzbrojonych tubylców. Młodzieniec dostrzegł jeszcze, że i jego przyjaciołom zastąpiono drogę. Wóz widocznie miał uniemożliwić ucieczkę.

Pascal nie zastanawiał się długo, tylko trzymaną w ręku patelnią grzmotnął pierwszego napastnika w głowę. Kathardczyk upadł, gdy w powietrzu wciąż rozbrzmiewał dzwięczny odgłos uderzenia. Cynazyjczyk zaatakowany przez towarzyszy ogłuszonego bandyty próbował wyciągnąć rapier. W ostatniej chwili uniknął ciosu szabli, lecz uderzenie kolbą rusznicy w głowę pozbawiło go przytomności. Towarzysze Pascala również mieli kłopoty. Piątka napastników zaatakowała ich od przodu ulicy. Jeden z nich wystrzelił z pistoletu, na szczęście chybił. To samo zdążyli zrobić Agaryjczyk i Ragadańczyk – z lepszym skutkiem. Dwóch napastników zostało wyłączonych z walki – jeden padł martwy, a drugi uciekł z przestrzelonym ramieniem. Kawaler di Verucci wyciągnął rapier i oparł się plecami o wóz. To był błąd. Napastnik zaatakował z tyłu, przełożył rusznicę nad głową emisariusza i zaczął dusić go lufą. Cynazyjczyk spanikował, puścił rapier (to kolejny błąd, powinien pokaleczyć wrogowi palce), i rozpaczliwie starał się oderwać broń od swego gardła. Mógł tylko bezsilnie obserwować całe zajście, próbując jednocześnie uniknąć uduszenia. Zauważył, że zamek rusznicy został przed chwilą uszkodzony. Widział także, jak jeszcze jeden napastnik skoczył na plecy Ragadańczyka. Obaj upadli na ulicę, zmagając się w zapaśniczym boju. Dwaj bandyci zaatakowali Agaryjczyka. Jeden z nich, ufny w swoją szablę, zaczął zasypywać kapitana Slavo lawiną krzyżowych cięć. Gaurowić szybkim sztychem przebił mu gardło. Zanim zdążył uwolnić rapier, drugi z napastników, mąż olbrzymiej postury, przyparł go do muru. Broń Agaryjczyka pozostała w ciele martwego wroga. A tymczasem zbrojne w sztylet ramię giganta nieuchronnie, cal po calu, zbliżało się do oka Gaurowica. Di Verucci wciąż próbował odciągnąć lufę rusznicy od swojego gardła. Zauważył, że Ragadańczyk potraktował swego wroga, jakby to powiedział plebejusz, „z baśki”. Zanim oszołomiony Kathardczyk zdołał pozbierać się po tym uderzeniu, został kilka razy pchnięty w brzuch krótkim rapierem rancora. Tymczasem Agaryjczyk był w opałach. Napastnik wyraźnie górował nad nim siłą. Przyparty do muru, Gaurovic nie mógł nawet dobyć lewaka. Zaryzykował i puścił zbrojne ramię wroga, zasłaniając się lewą ręką. Ostrze sztyletu pękło na ukrytym pod kaftanem karwaszu. Ramie Gaurowica opadło bezwładnie. Wówczas Agaryjczyk wysyczał coś w tajemniczym języku (elfim?). W prawej dłoni żołnierza zmaterializował się czarny sztylet. Slavo błyskawicznie poderżnął przeciwnikowi gardło. Padający napastnik odsłonił ostatniego bandziora. Ten zdołał przeładować pistolet i, odległy o trzy kroki, wymierzył w głowę Agaryjczyka. Z tej odległości nie mógł nie trafić. Przez chwilę czas zdawał się zatrzymać w miejscu. Nagle coś błysnęło w powietrzu. Gardło napastnika zostało przebite rzuconym rapierem – pięknym, pozłacanym orężem, wykonanym w kordyjskim stylu. Nacisk na gardło Cynazyjczyka ustał. Widocznie ostatni napastnik wziął nogi za pas. Towarzystwo ujrzało wychodzącego z cienia człowieka, który przyszedł im z pomocą. Był to słusznej postury Kordyjczyk, odziany w kapitański mundur. „Znowu się spotykamy, panie Gaurovic” – powiedział głosem nawykłym do wydawania rozkazów – „ile to już lat minęło ?”. Oficer odzyskał swój rapier i ponownie przemówił – „wasze rzeczy są już spakowane. Musicie natychmiast opuścić miasto. Polują na was chyba wszystkie strony konfliktu. Ostatni statek odpływa za godzinę. Macie tam zarezerwowane miejsca. Powodzenia.”

Więc, drodzy gracze, opuszczacie Kathard. Macie całą zimę na wydanie pedeków. Spotykamy się wiosną. Możecie doliczyć sobie dochody (za trzy miesiące). Opiszcie mi, co robicie przez tą nudną porę roku. Kto to zrobi dostanie ekstra pedeki. Zapewne rozstajecie się, wierzyć należy, iż nie na zawsze. Roman, który jest jakby wyłączony, może mi zrobić jakiś opis swojej postaci (stworzymy ją wspólnie na Torfkonie) motywy, które kierowały nim, kiedy wam pomógł (pamiętaj, że gramy starszymi ludźmi z TAJEMNICĄ).

Okazuje się, że wiosną zostajecie zaproszeni na odbywające się w Matrze wesele. Jakież jest wasze zdziwienie, gdy na liście gości zauważacie swoich towarzyszy. Kto chce, niech w opisie zimowych miesięcy przedstawi mi jak się tam znalazł. Ja mam na to swoje wytłumaczenia, ale możecie wykazać się wyobraźnią. Nie wszyscy musicie zostać zaproszeni, ale wszyscy musicie się tam jakoś znaleźć.

Pani baronowa Kamilla Mornello wydaje za mąż swoją dwudziestoletnią córkę, Flavię. Siostry panny młodej to Lucinda (najstarsza, mężatka) i Echo (szesnastoletnia dziewczyna). Do rodziny należy także adoptowany syn, Kallis (właśnie wraca z frontu agaryjskiego). Ślubu udziela ksiądz Julian Valens. Posiadłość baronowej leży w otoczonej lasami krainie zwanej Kalonią, wśród gęstych puszcz i rozległych bagien. Ród Mornello jest dość zamożny, ale stracił swe polityczne wpływy ponad pół wieku temu.

1.2  Zapiski po "Ostatniej wspólnej jesieni"

Autor: Yarri

Zima roku 1575 Kindle, Cynazja

Di Verucci lubił morze. Otwarte przestrzenie i zapach soli. Sztormowa pogoda wygnała większość pasażerów “Annike” do kajut, ale on stał na najwyższym pokładzie i wpatrywał się w bezmiar. Myślał. Układał sobie jeszcze raz zdarzenia, które miały miejsce w tej dzikiej piaszczystej krainie zwanej Kathardem. Miał uczucie, że jego misja porażką. Nie opowiedział się jednoznacznie po żadnej stronie konfliktu targającego tą daleką prowincją Cesarstwa, bo nie przekonywały go racje uczestników tego konfliktu. Był sługą Cynazji, lojalny tylko względem swego kraju. Zastanawiał się czy był jakiś bardziej racjonalny sposób postępowania? Co mógł zrobić lepiej?

Osobiście także nie zyskał zbyt wiele. Ot, znajomość z kilkoma osobami. Uśmiechnął się na myśl o delikatnej lecz stanowczej Lorenie de Vicenti. Musiał przyznać, że znalazł się pod jej urokiem. Martwił się czy uda jej się przetrwać w Kathardzie. Podejrzewał, że była kimś takim jak on. Wysłanym ze swego kraju, by ryzykować życie w jakiejś niezrozumiałej sprawie. Oby Jedyny miał nad nią czuwanie.

Alejandro żywił dla niej także zwykłą wdzięczność. Lorena udzieliła mu szczegółowych informacji o swoim kraju i dała list polecający do pewnej wysoko postawionej Matrańskiej Szlachcianki. To powinno znacznie ułatwić mu poruszanie się po tym egzotycznym kraju.

W przyszłości procentować mogła także znajomość z Rupertem de Tanarra. Sprawny i uczciwy kupiec, zawsze był cennym sojusznikiem. Alejandro spędził z nim sporo czasu, rozmawiając o perspektywie nawiązania współpracy handlowej. Choć z pozoru jałowy i wrogi, Kathard oferował wiele ciekawych towarów, które mogły być sprzedane z zyskiem w Kindle. Di Verucci nie należał do szlachciców, którzy za najwyższy możliwy zaszczyt i przyjemność uważali uganianie się z psami za zwierzyną łowną i zarzynanie się nawzajem w imieniu króla. Trochę handlu na pewno nie zaszkodzi szlacheckiemu honorowi. Na nim w końcu Cyazja opiera swoją potęgę.

Jeszcze na statku Alejandro rozpoczął pisać swój na poły historyczny, na poły geograficzny traktat “O Faunie & Florze & Geografi północnej rubieży Cesarstwa, Kathardem zwanej, z przypisami historycznymi i ilustracjami” Po powrocie do Kindle zamówił szereg rycin według swojego projektu i w połowie zimy wydrukował własnym sumptem kilkadziesiąt egzemplarzy tej monografii. Odniosła ona niewielki sukces, zwłaszcza w kręgach Cynazyjskich filozofów oraz kupców spragnionych informacji o nowym potencjalnym rynku. Di Verucci dostąpił nawet zaszczytu, jakim było zaproszenie go do wygłoszenia odczytu w Królewskim Towarzystwie Filozofii Naturalnej.

Tam też Verucci, poprzez swoich znajomych, nawiązał kontakt z pewnym Matrańczykiem. Ów stary nauczyciel Doryjskiego i Poezji starożytnej pomógł mu opanować podstawy języka Matrańskiego. W zamian szlachcic zrewanżował się niewielką pensją i dostępem do biblioteki. Verucci spędził również sporo czasu w Towarzystwie handlowym, rozmawiając z kupcami i kapitanami, którym powierzył przecież znaczną część swojego majątku. Dzięki pewnemu wilkowi morskiemu poznał Benedicto di Bove, kartografa i geografa, który podzielił się z nim podstawami wiedzy o kreśleniu map. Jak zwykle sporo czasu upłynęło Verucciemu na czytaniu traktatów filozoficznych i poznawaniu najnowszych dzieł wydawanych przez członków Towarzystwa Filozofii Naturalnej. Alejandro koncentrował się szczególnie na Botanice, ale razem z Pasqualem studiowali też dzieła matematyków. Ta ostatnia dziedzina szczególnie go frapowała. Zdawał sobie sprawę, że znajomość szyfrów jest konieczna w służbie jaką pełnił dla swojego kraju.

Nadmienić jeszcze należy, że wkrótce po przybyciu do stolicy, Alejandro di Verruci został poproszony o spotkanie z kanclerzem Rady Handlu z Krainami Zamorskimi. Verucci opowiedział o swoich obserwacjach i przekazał kanclerzowi sekretny dokument w którym dokładnie opisał Insurgencję Daar Kazy.

Z nadejściem wiosny Verucci gotował się do podróży do Matry.

1.3  Podsumowanie "Daru Drugiej Siostry"

Autor: Kretus

Z różnych powodów udaliście się do Matry na ślub Flavii Mornello i Ranleya Torrego. Matka panny młodej to baronowa Kamilla, osoba nowoczesna i z głową do interesów. Jej pozostałe córki to Lucinda (23 letnia mężatka) i Echo (16 letnie dziewczę). Dodatkowo, baronowa ma adoptowanego syna, Kallisa (to wasz znajomy z Agarii, kapitanie Slavo).

Ślub był wspaniałą uroczystością a zabawa była przednia. Do czasu; niespodziewanie, spacerując po parku, znużony zabawą Ragadańczyk zauważył mały cmentarzyk, a na nim ponad 20 letni nagrobek... Flavii. Niezwykłe zdarzenie na polowaniu, pojawienie się deviria – Ish, spotkanie z sobowtórem Echo – to wszystko wzbudziło w was podejrzenie i skłoniło do prywatnego śledztwa. Po kilku dniach Flavia została porwana przez księdza Juliana Valensa – upadłego kapłana, obecnie maga. Po szaleńczym pościgu, udanym odbiciu zakładniczki, walce z chowańcem, którą Hagar niemal przypłacił życiem, oraz sługusami Valensa i wreszcie ujęciu heretyka, opowiedział on wam historię Czarnej Ćmy – demona przyzywanego do świata ludzi przez pogański, trzypokoleniowy pakt. Dalsze śledztwo, zdobycie księgi magicznej, którą zachował dla siebie Gaurović oraz informacje uzyskane od zielarki – utwierdziło was w przekonaniu, że pakt taki zawarła babka baronowej – wyglądająca kropka w kropkę jak Echo. Wizyta w pogańskim kurhanie - grobowcu „babci Livii” ostatecznie to potwierdziła. Niestety, a może na szczęście, nie zniszczyliście paktu. W dworku zastaliście już rodzącą Flavię. Inkwizytor chciał odebrać jej dziecko – na świat przyszły bliźniaki – i wybrał źle. Zginął pierwszy. Potem rozpętało się pandemonium. Zwabiwszy Ćmę do kaplicy, udało się wam ją zniszczyć, ale zapłaciliście wysoką cenę. Zginęli Mnich i Pascal, di Verruci został krytycznie ranny (ale się wylizał). Mag zaś został zabity przez Rondiego- towarzysza Kallisa, zwykłego człeka z gminu, który kiedyś romansował z Flavią - jak połowa okolicy zresztą, i podczas dramatycznych wydarzeń coś mu się we łbie przestawiło.

Wkrótce potem opuściliście przeklętą baronię, i powróciliście do domów.

1.4  Po "Darze Drugiej Siostry"

Autor: Yarri

Niemłody już przecież cynazyjski szlachcic dotkliwie odczuwał rany odniesione w Matrze. Większy jednak był ból, jaki czuł po stracie swego sług i przyjaciela. Śmierć Pascala dogłębnie wstrząsnęła dyplomatą. Więcej chyba, niźli przedziwnwydarzenia, jakieie miały miejsce we dworze Flavii Mornello. Verucci pamiętał je jak przez mgłę. Szok wynikły z odniesionych ran, a następnie wiadomość o śmierci Pascala sprawił, że podróż do Kindle upłynęła mu w malignie. Gdyby nie znajomy medyk, wykładowca na Królewskim uniwersytecie i sława na całe Dominium, byłby pewnie Alejandro pożegnał się ze światem. Przewidując tą smutną ewentualność spisał nawet testament. Los jednak chciał, że gorączka przeszła a rany powoli zabliźniły się.

Verucci spędził czas rekonwalescencji na spisywaniu pamiętników z podróży (dyskretnie pomijając części, które zepsuć by mogły nie przygotowane na prawdę umysły), zredagował też i wydał własnym sumptem niedokończony traktat Pascala “O geometrii trójkątów” a skromny dochód z tego dzieła przekazał matce tragicznie zmarłego. Poświęcił się również studiowaniu sztuki kryptograficznej, czytając szereg traktatów z tej arcytrudnej dziedziny.

Szczęśliwym trafem syn Flavii De Mornello przybył do Kindle, więc Verucci miał okazję zrewanżować się za gościnę i zaprosić młodego Matrańczyka do swego domu. Mornello okazał się sympatycznym człowiekiem, który pomimo trudnych chwil zachował pogodę ducha. Nie da się ukryć, że Verucci zapałał do Mornello sympatią i pomagał mu jak mógł w znalezieniu się w snobistycznym towarzystwie cynazyjskiej stolicy. Dzięki rozmowom z Matrańczykiem, Verucci był w stanie uzupełnić luki w smutnej historii. Spisał je skrzętnie używając szyfru, aby przypadkiem nie ściągnąć na siebie niepotrzebnych kłopotów. Postanowił, że zapiski te mogą mu się jeszcze przydać. Na razie jednak ukrył je skrzętnie w sobie jedynie wiadomym miejscu. Nadchodziła jesień. Smutna pora, która dawała się we znaki nawet w stolicy Dominium. Verucci nie marzył o niczym innym, jak tylko o spędzeniu najbliższych miesięcy na studiach i spotkaniach w Towarzystwie Filozofii Naturalnej. Szlachcic nie był jednak panem swojego losu. Służył Królowej i Cynazji. Sytuacja na froncie agaryjskim jest pełna niejasności. Zbrojne wypady, odwroty i oblężenia. O tym wiedzą wszyscy. Wojna ma jednak i inne oblicze. Pychę i głupotę dowódców, rozgrywki między koalicjantami, fortuny do zdobycia i sztylety, które czekały na rękę gotową ją użyć.

Oficjalnie Verucci miał wyruszyć razem z królewskimi kartografami, aby pomóc im w przygotowywaniu map i zebrać zbiory dla Towarzystwa. Misja wymagała jednak talentów dalece różnych od rysunku i katalogowania. Rzecz dotyczyła sporu między szlachcicami. Sporu, który mógł doprowadzić nie tylko do rozlewu krwi i narażenia planów wojennych. Daleko ważniejszy był interes Cynazji. Jeśli udałoby się załatwić ten spór polubownie i na korzyść strony Doryjskiej, Cynazja zyskałaby kolejny punkt w walce o wpływy w radzie naczelnej. Wszystko zależało jednak od umiejętności dyplomaty. Verucci modlił się do jedynego o natchnienie. Wiedział, że czekają go trudne chwile.

1.5  Po "Wbrew Regułom Wojny"

Autor: Yarri

Ludzka podłość nie ma granic, ale tam, gdzie krzewi się zło, zawsze znajdą się również szlachetni ludzie. Alejandro di Verucci, ciężko doświadczony przez ludzką niegodziwość, poprzysiągł sobie pomagać takim osobom. Intryga, która miała pogrążyć Radića, spaliła na panewce. Zasługi Alejandro w zakończeniu tej awantury były, co prawda, niewielkie – najważniejsze jednak, że wszystko skończyło się dobrze.

Nie oznaczało to, bynajmniej, że Alejandro mógł zostawić Agarię za sobą. Miał on jeszcze, do wykonania, pewną niesłychanie delikatną misję związaną z nadmiernie zapalczywym pułkownikiem z Cynazji i śmiertelną obrazą, jakiej doznał, od tegóż, stary doryjski generał. Niepowodzenie w zażegnaniu tego konfliktu narażało Cynazję na poważne reperkusje, a di Verucci mógł utracić reputację. Czas ubiegał mu, więc, na podróżowaniu pomiędzy zwaśnionymi obozami i próbach znalezienia pokojowego rozwiązania.

Jeszcze przed wybraniem się do Agarii, Verucci wysłał list do kapitana swojego statku - “Vervain”. Nakazał w nim zakup suszonego mięsa, zboża, i soli. Jeżeli niepomyślne wiatry nie zatrzymały statku, powinien on lada moment przybyć do Agarii. Sprzedaż żywności z nadwyżką pokryłaby koszty podróży, prawdziwy jednak cel został podsunięty Alejandro przez pułkownika Anijasza i dezerterów, których Verucci miał okazję poznać nad Rzeką Lodową. Gdyby udało mu się zakupić od nich Valdorskie artefakty, mógłby je, przy zachowaniu najwyższej ostrożności sprzedać w Cynazji. Jeżeli zaś wykorzystałby chciwość Anijasza przeciwko niemu samemu, udałoby mu się upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Pozbycie się tej kreatury byłoby wspaniałą ofiarą dla Jedynego.

Alejandro spróbował skontaktować się z Radićem, by zapytać o opinię i ew. pomoc w tym chwalebnym zamiarze.

1.6  Zapiski MG po "Wbrew Regułom Wojny"

Autor: Kretus jesień 1576, Agaria

 Szlachetni Panowie

   Los, który zagnał Was do Agarii, nie pozwala opuścić tego

wiecznego pola bitwy. Pamiętacie zapewne noc w gospodzie „Zwycięska”, niebezpieczną podróż za Grzmiącą Rzekę, śmierć brata Petera, oraz niezwykłego człowieka jakim bez wątpienia był (a może wciąż jest) Radic. Odwaga i poświęcenie jakich byliście świadkami, dziwnie kontrastują z ludzką podłością i małostkowością. Sadysta Alessandrovic smaży się już w piekle, ale po świecie chodzi o wiele gorsza kreatura- szczwany lis – pułkownik Anijasz. Zapewne większość z Was ma swoje powody, by nienawidzić tego człowieka. Ale oto nadarza się okazja do pomsty. Macie plan – porozumieć się z dezerterami, wykorzystać chciwość Anijasza, skompromitować go, a valdorskie artefakty sprzedać w Cynazji.

   Przez kilka tygodni załatwialiście swoje sprawy w okolicy..

Di Verruci rzucił się w nurt intryg, nieoczekiwanie zdobywając wdzięczność człowieka zupełnie nie swojego pokroju. Hrabia Rutger Edgar dor Vato, doryjski generał i rycerz bez skazy, został wbrew swojej woli wplątany w paskudną sprawę, z której jako człowiek prawy i przesadnie honorowy, nie mógł się wyplątać bez narażania na szwank czci bliskich mu osób. Nieoczekiwanie cynazyjski umysł Waszego ulubionego intryganta doprowadził do szczęśliwego zakończenia całej historii. W ten sposób pozyskaliście cennego stronnika – zamożnego, pobożnego, cenionego przez zakon Mieczowców i Kościół. Do tego Alejandro pewnego dnia z szelmowską miną oznajmił Wam, że jego wyładowany zbożem statek właśnie wpłynął do portu w Tibecz. Cynazyjczycy potrafią na wszystkim zarobić ! Urlyk de la Hoya i Slavo Gaurović to zaś żołnierze z krwi i kości. W kilka tygodni zdążyli doskonale poznać okolicę. Obaj szybko zdobyli poważanie wśród pozostających przy życiu ludzi Radica. Okazało się, że Dziobak wie jak dotrzeć do dezerterów, musi mieć tylko przepustkę na drugą stronę rzeki. Natomiast krótkie śledztwo, przeprowadzone przez rotmistrza potwierdziło wcześniejsze przypuszczenia – jego byli podwładni podzielili los Radica. Slavo zdołał błyskawicznie wyprawić się do Terest, gdzie znajomy rusznikarz dokonał pewnych udoskonaleń w jego muszkiecie (lunetka) Kawaler Hargar zajął się zaś własnymi tajemniczymi sprawami. Nie potrafił jednak ukryć podekscytowania, kiedy Stanicja powiedział mu pewnego wieczora : „jest pewien człowiek, w Vigradzie...”

Miejsce akcji Obóz w Rosz – dobrze go znacie Gospoda Zwycięska – dobrze ją znacie

 Kinic, Savic – dwie nieduże wsie w okolicy obozu. 

Obie lokowane na osadnictwie wojskowym, gospodarzą tam dawni weterani. Tenesz – spore miasteczko, a raczej rozrośnięta wieś, ok. 20 km od obozu, mieszkańcy zarabiają na rolnictwie i służebnym rzemiośle. Znajduje się tam mały (podejrzanie mały) kościółek, kilka kamienic. Miasteczko jest drewniane, brudne, śmierdzące, otoczone zostało palisadą ze strzelnicami. Vigrad – miasto, ok. 70 km na północ od obozu. Stare, z przyciężkim kościołem zbudowanym w stylu doryjskim. Spora ilość kamienic i wąskich uliczek w centrum tworzy istny labirynt. Miasto otoczone jest starodawnymi murami, z zamkiem Mieczowców jako ważnym elementem systemu obronnego – w związku ze stosunkowo niedawnym a znacznym przesunięciem linii frontu mury te zmodernizowano pod kątem rozmieszczenia na nich artylerii. W Vigradzie znajduje się sporo manufaktur pracujących na potrzeby wojska

   Jeśli będziecie mieli czas zastanówcie się nad tym,

jak chcecie odegrać się na Anijaszu, oraz jak zamierzacie dotrzeć na statek – port jest bardzo daleko. Macie do wyboru rzekę (dość niebezpieczną ale wygodną podróż) albo drogę lądem – a z kilkoma dezerterami i skrzynią wyładowaną valdorskimi artefaktami też będziecie musieli zachować sporą ostrożność. Macie okazję zemścić się, zarobić, a nawet stworzyć oddziałek świetnie wyszkolonych najemników (dezerterzy + część ludzi Radica)

1.7  Po opuszczeniu Agarii

Autor: Yarri Zima 1576/1577 Kindle i Rina, Cynazja

Rejs “Vervain” z Agarii do Cynazji byłby nudny i nie niewart wzmianki, gdyby nie paranoiczna podejrzliwość towarzyszy Alejandro di Verucci, dotyczące losu valdorskich pamiątek, które posłużyły do pogrążenia pułkownika Anijasza oraz, jak podejrzewali co gorliwsi wyznawcy Jedynego, wzbogacenia kiesy Alejandro i jego mniej pobożnych kompanów. Rzecz jasna, potajemne przeszukiwania ładowni statku i próby przekupienia marynarzy, nie przyniosły żadnego efektu. Skrzynia przepadła.

Kompanja przybyła do Cynazji w nieco skwaszonych humorach i, po krótkiej wizycie w majątku Verucciego, powróciła do swoich domów. Uważny obserwator zauważyłby pewnie, że część z kompanów opuszczała Cynazję z nader pękatymi sakiewkami. Verucci długo jeszcze przeżywał rozstanie ze swoimi ukochanymi przyjaciółmi. Życie emisariusza nie pozwala jednak na nadmierne rozczulanie się nad sobą; najważniejsza jest służba swojemu krajowi. Verucci nie miał zbyt wiele czasu dla siebie. Musiał zdać raport ze swojej podróży, zarówno w Ministerstwie Handlu jak i Towarzystwie Królewskim. Do tego obowiązkowe wizyty i bale, by pokazać się w towarzystwie. Księżna von Ratze nalegała bardzo, aby Verucci towarzyszył jej w pielgrzymce do stolicy papiestwa, więc Alejandro musiał spędzić ponad trzy tygodnie w podróży, wysilając swój kunszt konwersacji do granic możliwości, aby usatysfakcjonować wymagającą matronę.

Na to wszystko nakładały się jeszcze obowiązki związane z prowadzeniem majątku, rozszerzaniem działalności handlowej i utrzymywaniem kontaktów z licznymi partnerami handlowymi i towarzyskimi Verucciego. Niezbyt długo po powrocie z podróży z księżną von Ratze, Verucci został odwiedzony przez Ruperta de Tanare – starego znajomego z Azuron w Kathardzie.

Wszystko to coraz bardziej przypominało Verucciemu o nieuchronnym starzeniu się. Często rozmyślał nad tym, jak wyglądałby jego los, gdyby jego ukochana żona nie odeszła z tego świata, i gdyby doczekał się syna. No cóż, trzeba będzie zająć się wychowaniem któregoś z jego licznych bękartów i zrobieniem z niego następcy rodu. Może to i ujma na honorze, ale cóż zrobić. Tym bardziej, że jeden z nich – chłopak o imieniu Patryk, który studiował teologię na uniwersytecie w ... Szczęśliwie, Verucci pomyślał o łożeniu na jego wykształcenie odpowiednio wcześnie.

Zimowe miesiące spędzał Verucci głównie w Rinie, rodowym majątku, leżącym dzień drogi na północ od Kindle. Koncentrował się głównie na spisywaniu wspomnień, sporządzaniu rysunków na podstawie szkiców, które sporządził podczas podróży oraz studiowaniu kryptografii. Jak przystało na człowieka jego profesji, Verucci zajął się również studiowaniem sceny politycznej Kindle. Nie chciał wyjść z obiegu, a ostatnie podróże sprawiły, że pozostał nieco w tyle za wydarzeniami i gwałtownie zmieniającymi się modami stolicy.

1.8  Marzec 1577 Cynazja

Autor: Kretus Marzec 1577 Rina, Cynazja

Do Barona Alejandro di Verucci

Wielmożny Panie Baronie. Opuściwszy dzicz i barbarię Agarią zwaną, powróciłeś do Cynazji. Tam zająłeś się upłynnianiem pamiątek z podróży. Oczywiście uprzednio odliczyłeś udział dezerterów, którzy szybko Was opuścili. Możesz uzyskać za amulety 2000 kordinów jeśli sprzedasz je od razu pewnemu człowiekowi. Możesz również ryzykować dłuższe poszukiwanie nabywców (większy zysk), lecz ryzykujesz zwróceniem na siebie uwagi Inkwizycji. W każdym bądź razie wybór, oraz ewentualny podział zysku zostawiam Tobie.

Oczywiście zdałeś raport ze swej podróży odpowiednim służbom państwowym. Ministerstwo Handlu uznało na jego podstawie, że sytuacja w Agarii najprawdopodobniej nie ulegnie w najbliższym czasie żadnej zmianie. Królewskie Towarzystwo Filozofii Naturalnej było zafascynowane przesłanym przez opata Adalberta „Wielkim opisaniem flory wszelakiej, w dolinie Grzmiącej Rzeki spotykanej”. Jedynym zarzutem wobec dzieła był tylko fakt spisania go w starodorysjkim, zamiast uznawanego powszechnie za język nauki cynazyjskim.

Pielgrzymka do Kartiny minęła szybko i bezpiecznie – wszakże Cynazja i Państwo Papieskie to centrum cywilizowanego świata. Jej najciekawszym momentem był wygłoszony przez młodego Patryka Rucci (gdyż takie właśnie nazwisko przyjął młodzian) odczyt, zatytułowany: „Święty Vigo z Alldare w sztuce sakralnej Półwyspu Pazura”. Przysłuchiwałeś się wystąpieniu incognito, ukryty w głębi jednej z sal wykładowych Papieskiej Akademii Teologicznej.

Zadbawszy o swoje interesy i odnowiwszy kontakty handlowe, szykowałeś się do ugoszczenia przyjaciół. Nieoczekiwana wizyta Ruperta de Tanare przywołała wspomnienia z Kathardu. Wieści przywiezione przez Kordyjczyka mówiły o stłumieniu powstania, zaginięciu Daar Kazy, i wyjeździe Loreny de Vicenti.

Wczesną wiosną 1577 roku otrzymałeś zaproszenie do posiadłości Valarisa Gallera, zwanego powszechnie Mecenasem. To wybitna osobowość cynazyjskiego życia politycznego i naukowego, powszechnie ceniony erudyta. Ponoć połowa szlachty w Kindle jest gotowa na wszystko, byle tylko zostać opisanym w monumentalnych „Pamiętnikach” Mecenasa . Galler jest w trakcie prac nad tomem 22, a swe dzieło pokazuje tylko wybranym osobom, zakładając, że publikacja nastąpi dopiero po jego śmierci. Nieoczekiwanie przekonałeś się, że Mecenas wie sporo o Twoich towarzyszach i waszych wspólnych podróżach. Przedstawił Cię także ambasadorowi kordysjkiemu, Miguelowi de Vendossa. Okazało się, że jest to znajomy Urlyka de la Hoya – choć ostatnio widzieli się dobry tuzin lat temu. W każdym bądź razie, dowiedziawszy się o rychłych odwiedzinach, jakie zapowiedzieli Twoi towarzysze, Mecenas zaproponował Wam wszystkim gościnę w swojej posiadłości, oraz wprowadzenie na salony Kindle. Tylko głupiec mógłby odmówić...

Hargar i Ulryk przybyli do twojej posiadłości pod koniec marca 1577 roku. Po kilku dniach odpoczynku byliście gotowi wyruszyć do Kindle. Wówczas nastąpiło nagłe zaginięcie młynarza Johanna. Znaleziono jedynie jego rozszarpane i zakrwawione ubranie. Krótkie i szybkie śledztwo nie dało żadnych rezultatów – Johann, choć zgryźliwy, był jednak powszechnie lubiany i szanowany, w jego rodzinie wszystko układało się jak najlepiej. Wprawdzie wioskowy głupek Pepe gadał coś o wielkiej czarnej kozłopodobnej bestyji biegającej po wsi przy świetle księżyca, ale kto by tam wierzył wioskowym głupkom. Musieliście jednak porzucić śledztwo – gdyż zbliżał się termin wielkiego przyjęcia w salonie hrabiny Harpburn, na które zostaliście zaproszeni dzięki rekomendacji Mecenasa.

Autor: Yarri Marzec 1577 Rina, Cynazja

Verucci nie śpieszył się wcale ze sprzedażą znalezisk archeologicznych z agaryjskej wyprawy. Według niego lepiej było zatrzymać je i powoli szukać nabywcy. W razie czego, gotów był nawet zapłacić kompanom z własnej kiesy. Barona di Verucci wielce zasmuciła wieść o śmierci młynarza. Nic tak nie obniża zysków jak przestraszone chłopstwo. Z racji braku czasu, Vericci poprosił swojego przyjaciela, ks. Etienne d'Santi, aby ten zajął się sprawą. Jednocześnie Verucci wysłał list do Kindle do swego radcy prawnego, Baltasara De La Vegi, list z prośbą, o przysłanie zauanego człowieka, najlepiej najemnika i myśliwego, sprawnego w walce i tropienu, aby ten miał baczenie, czy aby chłopskie bajania nie mają w sobie ziarnka prawdy.

1.9  Zapiski po "Gambicie Złotego Króla"

2.  Artykuły

PHP Deprecated: preg_replace(): The /e modifier is deprecated, use preg_replace_callback instead in /home/y/yarri/public_html/pmwiki/pmwiki.php on line 608 PHP Deprecated: preg_replace(): The /e modifier is deprecated, use preg_replace_callback instead in /home/y/yarri/public_html/pmwiki/pmwiki.php on line 609 PHP Deprecated: preg_replace(): The /e modifier is deprecated, use preg_replace_callback instead in /home/y/yarri/public_html/pmwiki/pmwiki.php on line 612 PHP Deprecated: preg_replace(): The /e modifier is deprecated, use preg_replace_callback instead in /home/y/yarri/public_html/pmwiki/pmwiki.php on line 620 PHP Deprecated: preg_replace(): The /e modifier is deprecated, use preg_replace_callback instead in /home/y/yarri/public_html/pmwiki/pmwiki.php on line 624 PHP Deprecated: preg_replace(): The /e modifier is deprecated, use preg_replace_callback instead in /home/y/yarri/public_html/pmwiki/pmwiki.php on line 639